www.LOMIANKI.INFO – LOMIANKOWSKI INFORMATOR SPOŁECZNO-KULTURALNY

www.LOMIANKI.INFO
ŁOMIANKOWSKI INFORMATOR SPOŁECZNO-BIZNESOWY

Bogactwo

W tych dniach, drodzy Czytelnicy, jesteście wystarczająco intensywnie bombardowani różnymi informacjami związanymi ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi, więc aby na chwilę oderwać Was od takich spraw, pozwolę sobie zagaić tym razem ekonomicznie.

Być może ten felieton okaże się większym sukcesem niż mój tekst sprzed kilku miesięcy z pogranicza ekonomii o potrzebie poparcia profesora Leszka Balcerowicza. Wtedy poniosłem klęskę, gdyż na podany adres e-mailowy nikt się nie odezwał!!!
Zapewne powiedzenie „pieniądze to nie wszystko” jest mocno zakorzenione w naszej świadomości. Film Juliusza Machulskiego pod tym tytułem też odniósł sukces i być może przyczynił się do niego trafnie dobrany tytuł. Niemniej jednak w obiegowej opinii jest wiele innych ważniejszych celów: rodzina, zdrowie, wartości duchowe (dla niektórych: patrz wartości chrześcijańskie), grono przyjaciół, dobra praca itp.
Czy jednak można w optymalny sposób osiągnąć podane wyżej przykładowe cele bez pieniędzy? Czy poza tym nie tkwi gdzieś głęboko w nas przekonanie, że człowiekowi posiadającemu pieniądze raczej obce są wartości duchowe i nie ma on przyjaciół, bo kontakty z nimi uniemożliwiają mu zdobywanie dalszego bogactwa? Niestety, mamy wokół nas wiele przykładów, które potwierdzają, że właśnie od ludzi uważanych za bogatych najtrudniej jest wyciągnąć jakieś pieniądze na cel charytatywny lub społeczny.Może więc należy zmienić podejście do bogactwa? Zamiast zazdrościć innym, że są uważani za bogatych, bądź rzeczywiście nimi są, należałoby samemu spróbować zostać człowiekiem niezależnym finansowo. To byłoby bardzo ciekawe doświadczenie, bo dopiero wtedy będzie można się przekonać, czy umiemy się dzielić tym, co posiadamy, czy też nadal mamy mentalność dusigrosza.
Nie ukrywam, że mam zastrzeżenia do naszego systemu edukacyjnego, bo w wielu wypadkach obarcza on uczniów niepotrzebną wiedzą, jakby nie dostrzegając faktu, że warunki funkcjonowania społeczeństwa radykalnie się zmieniają. Ja również, można rzec niestety, jestem produktem szkół, które nie dały mi nawet podstaw edukacji finansowej, a tym samym nie przygotowały mnie do właściwego zarabiania i nietracenia pieniędzy.
Na szczęście już jako samouk przyswoiłem sobie takie podstawowe pojęcia biznesowe jak np. procent składany, płynność finansowa, cash flow, wartość przyszła itp. Być może z tego względu uniknąłem pułapki kredytowej, ale jednocześnie pozostaje niedosyt, dlaczego takiej wiedzy nie miałem zdając maturę, co zupełnie inaczej ustawiłoby mnie w życiu. No cóż, maturę zdawałem w czasach socjalizmu, gdzie o wielkości powyższych instrumentów finansowych decydowała „przewodnia siła narodu”, a nie rynek.Tymczasem, mając już podstawy wiedzy ekonomicznej, z całym przekonaniem stwierdzam, że nadal większość z nas jest całkowicie bezradna, gdy przychodzi rozwiązać jakiś najprostszy problem finansowy. Pewnie damy jeszcze sobie radę z obliczeniem 5% odsetek od kwoty 10 000 zł, które umieściliśmy na rocznej lokacie, bo to są podstawy matematyki.
Czy jednak nie mając nic „na kupce” zdecydowalibyśmy się np. wziąć oferowany nam okazyjny, bez dodatkowych prowizji kredyt 100 000 zł na 8% i spłacać raty ponad 1200 zł co miesiąc przez 10 lat? W sumie zapłacimy kredytodawcy prawie 150 000 zł, więc w odruchu strachu przed zadłużeniem rezygnujemy z oferty. Nie jesteśmy świadomi, że taki kredyt to fantastyczna okazja. Wystarczy, że uzyskane środki zablokujemy na koncie, którego od-setki wynoszą tylko powyższe 5%. Po tych 10 latach nazbiera się tego w sumie prawie 165 000 zł, a więc było warto, bo uzyskamy większą wartość niż zapłacimy za kredyt. Powyższe wyliczenia są uproszczone, nie uwzględniają np. „podatku Belki”, ale mają uzmysłowić, jak dziwnie wygląda przepływ pieniądza. Poza tym można przecież otrzymane środki finansowe lepiej zainwestować niż na 5%.
Niejeden z Was, drodzy Czytelnicy, powie zapewne, co to za gusła ekonomiczne: bierzemy kredyt na wyższy procent, wkładamy kapitał do banku na niższy i jeszcze wychodzimy na swoje. No cóż, ja się uczyłem podstawowych zasad bankowości od pana profesora Leszka Balcerowicza, a nie od nieudaczników, którzy usiłują go z powodu swojej niewiedzy i kompleksów pokąsać.
Jestem pewien, że pierwszym krokiem do bogactwa jest poznanie sposobów funkcjonowania finansów. To nie są zagadnienia, których przeciętny Czytelnik „Naszych Łomianek” nie mógłby sobie przyswoić, a warto je poznać samemu, bo na system edukacyjny nie ma co liczyć.
Pewnie wielu z Was, drodzy Czytelnicy, potraktuje powyższe słowa jako czcze mrzonki, ale jeżeli sami podajecie je w wątpliwość, to dajcie chociaż szanse swoim dzieciom bądź wnukom. Niech w takim razie one zaczną myśleć o dobrze rozumianym bogactwie i nauczą się rozumieć zagadnienia ekonomiczne z nim związane, aby do niego dojść.

Jerzy Kostowski

Bogactwo

KOMENTARZE UŻYTKOWNIKÓW LOMIANKI.INFO

Komentarze zamieszczane na portalu są opinią użytkowników.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *