www.LOMIANKI.INFO – LOMIANKOWSKI INFORMATOR SPOŁECZNO-KULTURALNY

www.LOMIANKI.INFO
ŁOMIANKOWSKI INFORMATOR SPOŁECZNO-BIZNESOWY

Byliśmy ochotnikami….

W sierpniu Powstanie Warszawskie staje się tematem rozmów, analiz prasowych, komentarzy naportalach społecznościowych. Opinie bywają zróżnicowane, czasem kontrowersyjne. postanowiłam więc porozmawiać z uczestnikami powstania, świadkami tamtych wydarzeń.

Sylwia Maksim-Wójcicka: Okres Powstania Warszawskiegodla obu panów oznacza inne przeżycia.

Leon Zawitaj: pochodzę z rodziny o wojskowychkorzeniach. Mój ojciec – Kazimierz Zawitaj ps. Wit– przed wojną był zawodowym podofi cerem, zostałranny w 1920 roku i potem kolejny raz w 1939 r.W czasie wojny współtworzył ruch oporu, działał w organizacjiPolska Niepodległa, później w Armii Krajowej.Nasz dom w Burakowie był pierwszym ośrodkiemlokalnej konspiracji w okolicy. Mama – Stanisława ps.Ala – zajmowała się kolportażem. Ulotki i podziemnąprasę przewoziła z Marymontu do Burakowa i Łomianek.Pomagałem jej, często sam jeździłem roweremdo Warszawy i przywoziłem gazety ukryte w kierownicyroweru. Dzieciakowi łatwiej było odwrócić uwagęNiemców. Tak działaliśmy do początku 1943 roku,kiedy to z powodu wsypy i rewizji w naszym domumusiałem z ojcem uciekać z Burakowa do Warszawy.Mój ojciec, poszukiwany listem gończym w całej GeneralnejGuberni, nie mógł pojawić się w domu.

Arkadiusz Matejkowski: Rodzice wychowali mniew tradycji patriotycznej. Ojciec był szefem plutonu łącznościw 21 Pułku Piechoty „Dzieci Warszawy”, brał udziałw wojnie 1920 r. Po wybuchu II wojny trafi ł do obozu jenieckiego,potem był w Związku Walki Zbrojnej. Przedwojną byłem zastępowym, w 1939 r. dostałem się doGimnazjum im. Czackiego. Wojna pokrzyżowała plany.Mojego brata Niemcy zastrzelili w 1940 roku na DworcuGdańskim, zaś ojciec został aresztowany i rozstrzelanyna Pawiaku w 1942 r. Ponieważ podczas rewizji Niemcyzabrali moje zdjęcie, musiałem uciekać z Warszawy.Trafi łem do partyzantki w lasach Czerwonego Boru.W 1943 r. dostałem rozkaz przedostania się do Warszawy.Pod Siedlcami aresztowało nas gestapo, siedziałemw celi z 33 innymi więźniami, z których większośćpotem rozstrzelano na Pawiaku. Mnie i koledze udałosię uciec i przyjechałem bez dokumentów do Warszawy.Skierowano mnie do pracy w wytwórni papierówwartościowych. Pracowałem tam m.in. przy druku kennkart,czyli dowodów tożsamości wydawanych Polakom.Razem z innymi pracownikami organizowaliśmyprzerzut czystych druków na potrzeby podziemia.

SMW: Jak dla panów rozpoczęło się powstanie?

LZ: Z ojcem ukrywaliśmy się w Warszawie na Gocławiu,tam zastało nas powstanie. Ojciec chciał walczyć,ale dostał rozkaz powrotu do Burakowa. Miał tu koordynowaćdziałalność konspiracyjną, zajmować sięprzerzutami broni, kontaktami pomiędzy komórkamiAK w Łomiankach, Dąbrowie i w puszczy. Powstaniespędziłem więc w Burakowie i zajmowałem się główniedostarczaniem meldunków i korespondencji.AM: W lipcu 1944 roku miałem 18 lat i czekałem nasygnał do walki. Kiedy wybuchło powstanie przydzielonomnie do plutonu w Zgrupowaniu Żubr płk. MieczysławaNiedzielskiego Żywiciela. Dostałem pistoletmaszynowy Błyskawica produkowany w podziemiuna bazie Stena, ale zabrakło magazynku więc nabojetrzymałem w kieszeniach. Pierwszego dnia atakowaliśmylotnisko na Bielanach, czyli teren dzisiejszegoszpitala i lasku bielańskiego. Dostaliśmy tam mocno.Potem atak na AWF. Tam mnie trafili. Na drzwiach przeniesionomnie do szpitala polowego zorganizowanegow domu dziecka przy Alei Zjednoczenia. Odłamkido dziś tkwią w moich kościach. Po kilkunastu dniachmiałem dość leżenia, chciałem walczyć. Z moim batalionemŻubr trafi łem do budynku straży ogniowejna Słowackiego. Niedaleko, na ulicy Gdańskiej stałabarykada, której broniliśmy. Zajmowałem się też naprawianiemlinii łączności. Byłem jeszcze raz ranny, alejuż wtedy były tak złe warunki, że radziłem sobie jakośsam. Kiedy sytuacja była coraz bardziej tragiczna, dostaliśmyrozkaz przejścia do wału wiślanego w okolicachKrasińskiego. Tam – jak mówiono – miano namzapewnić przeprawę na drugi brzeg. Oczywiście taksię nie stało. Wał był kontrolowany przez Niemców. Poogłoszeniu kapitulacji broń składaliśmy na Placu Wilsona,a potem zgromadzono nas przy Powązkach.

SMW: W powstaniu zginęło ok. 215 tys. Polaków. Oceniasię, że 15 tys. to byli powstańcy, a reszta to mieszkańcyWarszawy. Jak oceniają panowie sytuację ludnościcywilnej?

AM: My – żołnierze zupełnie inaczej odbieraliśmyto co się działo, byliśmy na barykadach, walczyliśmy.A ludność cywilna żyła w tragicznych warunkach,stłoczona w piwnicach, bez wody, prądu, jedzenia,skazana na to co przyniesie los. Ci ludzie to też bohaterowiepowstania. Początkowo bardzo nas wspierali,choć dla wielu wybuch powstania był zaskoczeniem.Pod koniec czuliśmy jednak coraz większy brak akceptacjii oczekiwanie na zakończenie dramatu.

LZ: Najtragiczniejszą sytuację miała ludność cywilna,bo oni nie mieli wpływu na nic. Tak było w przypadkumojej żony. Miała wówczas 14 lat, mieszkała z rodzicamina Ochocie. Kiedy wybuchło powstanie jechałatramwajem do pracy. Tramwaj zatrzymał się na skrzyżowaniuMarszałkowskiej i Al. Jerozolimskich. Proszęsobie wyobrazić dziecko, bez rodziców, w środkuwalk. Ukryła się w jakiejś piwnicy, tam zaopiekowałasię nią obca rodzina. Kiedy Niemcy zdobyli kamienice,w której przebywała, wszystkim cywilom kazali wyjśćna zewnątrz i ustawić się jako tarcze ochronne dlaniemieckich czołgów. Do rodziców wróciła dopieropo powstaniu. To był ogromny dramat, przecież w powstaniuzginęło ok. 200 tys. cywilów.

SMW: Czy można Powstanie Warszawskie oceniaćw sposób jednoznaczny?

AM: Byłem żołnierzem, ochotnikiem, chciałem walczyćz Niemcami i walczyłem. Przygotowywałemsię do tego od początku wojny. Ocena powstaniabędzie zapewne inna jeśli spojrzymy z perspektywydowódców, powstańców czy ludności cywilnej. Oceniającpowstanie trzeba zdawać sobie sprawę, że tobyła wojna, a wojna to jest straszna rzecz, to jest głód,śmierć, strach. Były to tragiczne 63 dni. Wyjeżdżającz Warszawy w transporcie jenieckim widziałem pożaryi morze ruin…

LZ: Przede wszystkim trzeba znać historię i dopiero potemmożna wydawać oceny. Dlatego staramy się propagowaćwiedzę o powstaniu, o konspiracji, o tym cosię działo w naszym rejonie podczas wojny. Mieliśmykilka spotkań w szkołach w Łomiankach. Sądzę, że powinnobyć ich więcej, aby młodzież miała okazję spotkaćsię z uczestnikami tamtych wydarzeń. My jesteśmygotowi nadal uczestniczyć w tego typu lekcjach.

SMW: Dziękuję bardzo. Jestem bardzo wdzięczna zatę rozmowę, bo zdaję sobie sprawę, że dla panów taopowieść wiąże się z powrotem do trudnych i bolesnychwspomnień.


Arkadiusz Matejkowski ps. Tofek – kapral podchorąży, Batalion Żubr,Zgrupowanie Żywiciel, wiceprezes ZwiązkuKombatantów RP i Byłych WięźniówPolitycznych – Koło w Łomiankach,mieszkaniec Dziekanowa Bajkowego

Leon Zawitaj – syn Kazimierza Zawitaja ps. Wit, założycielapierwszej w Burakowie siatki konspiracyjnejorganizacji Polska Niepodległa, członekZwiązku Kombatantów RP i Byłych WięźniówPolitycznych – Koło w Łomiankach,mieszkaniec Burakowa

LOMIANKI.INFO – 5/2012

Byliśmy ochotnikami....

KOMENTARZE UŻYTKOWNIKÓW LOMIANKI.INFO

Komentarze zamieszczane na portalu są opinią użytkowników.

3 komentarze

  1. Krystian

    „Byłem żołnierzem, ochotnikiem, chciałem walczyć z Niemcami i walczyłem. Przygotowywałem się do tego od początku wojny. Ocena powstania będzie zapewne inna jeśli spojrzymy z perspektywy dowódców, powstańców czy ludności cywilnej. Oceniając powstanie trzeba zdawać sobie sprawę, że to była wojna, a wojna to jest straszna rzecz, to jest głód, śmierć, strach. Były to tragiczne 63 dni. Wyjeżdżając z Warszawy w transporcie jenieckim widziałem pożary i morze ruin…”

    …i to jest podstawowa kwestia, z której WSZYSCY powinni sobie zdawać sprawę. Przy ocenie należy być bardzo ostrożnym, a ocena Powstania Warszawskiego przede wszystkim nie powinna być orężem w bieżącej polityce.

    ps. Miło wiedzieć, że mamy takich sąsiadów. Dziekuje! Ukłony dla autorki wywiadu, Pani Sylwii Maksim.

    0
    0
    Odpowiedz
  2. Sylwia Maksim - Wojcicka

    Dziękuję bardzo i pozdrawiam 🙂

    0
    0
    Odpowiedz
  3. Marcin Gajewski

    „…nie wszystko co warto to sie oplaca i nie wszystko co sie oplaca to warto..” gdyby bohaterscy Powstancy uwazali ze nie warto – nie uczestniczyli by w Powstaniu oddajac wielokrotnie swoje zycie…To nie byli to glupi ludzie ksztaltowani przez telewizje ( czy to warszawskie czy torunskie). Warto zapoznac sie z ich zyciorysami….pamietac!!! To nie byla banda oszolomow pragnaca za wszelka cene przeszkodzic ludnosci cywilnej w wyzwoleniu przez 'bohaterska armie radziecka’…ci ludzie juz wiedzieli co wydarzylo sie w Wilnie i Lwowie wyzwolonym przez sowietow. Zginal kwiat polskiej inteligencji. Tym co przezyli zmarnowano wielokrotnie zycie. ( no moze z wyjatkiem Rajmunda Kaczynskiego bo ten jako jedyny z Powstancow dostal wille na Zoliborzu ). Ucierpiala ludnosc Warszawy to prawda, ale wypowiadajacym slowa o bezsensownosci Powstania polecam wizyte w Palmirach!!!! Ci co tam leza swiadcza o sensie Powstania!!! Ci ludzie nie zgineli w walce!!! To nasi niemieccy sasiedzi ich tam 'przeprowadzili’. Gdyby nie Powstanie Warszawskie’ zapewne podobna 'zapomniana dzielnica Warszawy’ znajdowala by sie w okolicznych lasach, dobrze nawieziona wapnem. W ramach prezentu od naszych radzieckich towarzyszy….
    Chwala i czesc bohaterom Powstania Warszawskiego…zwlaszcza gdy odwaga potaniala a glupota w cenie…

    0
    0
    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *