www.LOMIANKI.INFO – LOMIANKOWSKI INFORMATOR SPOŁECZNO-KULTURALNY

www.LOMIANKI.INFO
ŁOMIANKOWSKI INFORMATOR SPOŁECZNO-BIZNESOWY

Łomiankowska minipowieść – odc. 1

Przeczytaj PIERWSZY ODCINEK łomiankowskiej minipowieści i dopisz w komentarzach, lub wyślij na piszemy@lomianki.info swoje pomysły, ciąg dalszy historii!

Kontynuujcie wątki, twórzcie nowe. W jakim kierunku powinna rozwinąć się historia, którą razem stworzymy?

Czekamy z niecierpliwością na Wasze pomysły 🙂


– Dlaczego ona tak szczeka? Może coś tam znalazła? – Aneta z niepokojem nasłuchiwałajazgotu Luny – Idź za nią, zobacz co się tam dzieje!
Artur niechętnie przekroczył linię zarośli i odsuwając kolczaste gałęzie, tak bynie poranić twarzy , zanurzył się w mokry, pachnący zgniłymi liśćmi gąszcz. Lunanie odbiegła daleko. Jakieś dwadzieścia pięć metrów od drogi podskakiwała z podkulonymogonem, ujadając w niebogłosy. Przed nią, najwyraźniej powodując tenspektakl , leżało coś obrzydliwego.
– Luna! Chodź tutaj! Chodź do mnie! – Artur przywołał psa głosem nie znoszącymsprzeciwu.
– Co tam jest, co się dzieje Arturku? – od strony Sierakowskiej dobiegał zniecierpliwionyi zaniepokojony głos Anety.
– Idź do pani! No już uciekaj! – Artur tupnął nogą na Lunę, odsyłając ją do żony,a sam ostrożnie zbliżył się do tego czegoś, co zaniepokoiło psa.
– No i co tam jest? – rzuciła Aneta, kiedy tylko Artur pojawił się na drodze.
– Wiesz… Trudno w sumie powiedzieć. Mam nadzieję tylko, że luna nie próbowałatego kosztować. Tak na oko to sarna. Może nawet dwie? W każdym raziepaskudnie zmasakrowana.
– O mój Boże! Biedne stworzenie… Co to mogło się stać? Może zdziczałe psy?
– Możliwe, chociaż resztki wyglądają tak, jakby to zwierzę wpadło w wiatrak…

* * *

Autobus zatrzymał się nieopodal poczty. Mężczyzna wysiadł i rozejrzał się w obiestrony, widać było, że nie wie, dokąd ma iść. Kiedy zielono-kremowy Solaris odjechałw kierunku Kiełpina, mężczyzna rzucił okiem na drugą stronę Warszawskiej.
„Restauracja – bar” napis natychmiast zwrócił jego uwagę. Uważając, by niewpaść pod nadjeżdżającego Opla, przyjezdny przeszedł na drugą stronę ulicy i jużpo chwili siedział na wysokim stołku w Chillinie, zamawiając piwo.
Na oko miał trzydzieści lat i wyglądał na turystę. Może raczej podróżnika… Podróżnikw Łomiankach, to brzmi zabawnie, ale on tak właśnie wyglądał. Ubrany byłw bojówki i polarową bluzę. Na nogach miał schodzone buty trekkingowe. Strojudopełniał sprany kapelusz typu boonie, a niewielki plecak, też już ewidentnie poprzejściach, spoczywał sobie spokojnie pod hokerem.
– Fajne miejsce. – zagaił przybysz.
– Nie no, tak! – barman z uśmiechem podał mu piwo. – Bardzo fajne i dobrze teżdajemy w michę. Na talerz znaczy. Oj, no jedzenie też mamy dobre.
– To może za chwilę, ale tak przy okazji, nie wie pan, gdzie tu mogę znaleźć jakiśnocleg?
– Michał. Ja jestem Michał, żaden „pan”, ale nie jestem stąd… Trzeba by zapytaćkogoś miejscowego, że tak powiem. Będziemy pytać, jak ktoś przyjdzie, okej?A teraz musze na chwilę do kuchni, bo mi pieczeń, za przeproszeniem, dochodzi.
I zniknął za westernowymi drzwiczkami prowadzącymi do kuchni. Chyba nawetnie usłyszał rzuconego przez gościa:
– A ja Krzysztof… Taaa.
Krzysztof łyknął zdrowo ze szklanki, napawając się przyjemną goryczą złocistegopłynu. Następnie sięgnął do plecaka i wyciągnął sztabową mapę, dosyć starąz wygladu, z jakimiś znaczkami naniesionymi różnymi kolorami. Rozłożył mapę nabarze i z uwagą zaczął ją studiować. Drgnął, kiedy usłyszał zza pleców:
– To puszcza, prawda? Kampinoska, tu będzie Sierakowska, tu na skraju Łuże…
A te znaczki to co? Grzybowiska? – głos należał do ponad pięćdziesięcioletniego mężczyzny,który z zaciekawieniem przyglądał się mapie ponad ramieniem turysty.
– Tak. – Krzysztof uśmiechnął się do nieznajomego – Tak, Puszcza Kampinoska,ale nie, nie grzybowiska. To miejsca… To miejsca, które muszę sprawdzić.
– Ale to chyba nie dzisiaj, za chwilę będzie zmierzchać.
– No właśnie, nie dzisiaj… I szukam noclegu. Zna pan jakieś niedrogie miejsce?
– Ja mogę w sumie przenocować, pokój jeden wolny stoi, kanapa w środku jest…
Dwie dyszki, może być w browarze tu na miejscu.
– Pasuje!
Mężczyźni z rozmachem przybili sobie dłonie.

* * *

– Straż miejska Łomianki, słucham.
Strażnik oparty o framugę patrzył z zaciekawieniem na dyspozytora, który odebrałtelefon.
– Gdzie? Dobrze, już tam jedziemy. Proszę na nas zaczekać, żeby wskazać drogę.
– Co się stało? – strażnik podrzucał kluczyki w dłoni, czekając na relację kolegi.
– W sumie nie wiadomo, chyba trzeba będzie zadzwonić na policję… A możejeszcze nie?
– Ale co jest?
– Dzwonili z Dziekanowa. Jakaś kobita spacerowała przy szpitalu i trafiła na starąstudnię, czy coś takiego. No i mówi, że strasznie z tego wali padliną.
– Co?
– I muchy latają…
– I co, mamy teraz zbierać śmieci?
– No właśnie nie. Ona mówi, że jest lekarzem i że to na pewno jest jakaś padlinai to nie trochę, a dużo i że boi się, czy to nie jest człowiek na przykład, bo podobnołatwo tam wpaść. A nic nie widzi, bo ciemno…
– No niesamowita historia! Wprost nie mogę się doczekać co tam znajdziemy!
– Schowaj sobie tę ironię dla żony, wiesz?

* * *

– A to już jest Dziekanów.
Mężczyźni sącząc piwo przyglądali się mapie.
– Daleko to?
– Nie, no skąd! Tu nic nie ma daleko, a jakby co można podjechać autobusem.
A, jak widzę, to chyba niedaleko szpitala jest, to tam jest przystanek zaraz. I co totam ma być?
– Prawdopodobnie jakaś stara studnia. Ale może być już zasypana. Albo może jejw ogóle nie być. To właśnie chcę sprawdzić.
– Skarby? Co?
– Skarby, skarby! – z kuchni wyskoczył uradowany Michał, i postawił przed gośćmitalerz, na którym spoczywały trzy płaty apetycznej pieczeni, nasycające powietrzeniesamowitym aromatem.
– Chłopaki! Wyszła! Wy sobie skosztujcie, a ja poleję rudą.
– Rudą? – zdziwił się przyjezdny.
– Żołądkowa. Dla nas ona ruda…

KOMENTARZE UŻYTKOWNIKÓW LOMIANKI.INFO

Komentarze zamieszczane na portalu są opinią użytkowników.

10 komentarzy

  1. kropla

    Nie podoba mi się ten Krzysztof. Jakiś podejrzany, niby szuka skarbów, a jednak mało o tym mówi… No i te studnie. Wychodzi na to, że jest ich kilka? Są jakoś ze sobą powiązane…?

    0
    0
    Odpowiedz
  2. misiek

    Ja proponuje aby historia zahaczyła o przeciwatomowy bunkry w Dąbrowie. Tam bym upatrywał pochodzenia tego czegoś „obrzydliwego” co znalazła Luna.
    Jaki to może mieć związek z Dziekanowem? Może te bunkry w Dąbrowie są jakoś połączone z Dziekanowem?

    0
    0
    Odpowiedz
  3. magda z.

    Nieznajomy i kobieta ze szpitala w Dziekanowie się znają. Spotkają sie w Łomiankach przypadkiem. W przeszłości byli kochankami i łączył ich namiętny sex. Razem pracowali w jednostce wojskowej e Wegorzewie.
    Obecnie kobieta mieszka na osiedlu przy Racławickiej, a jej partnrt jest leśniczym i coświe o znalezisku w Dabrowie. Tego typu obrzydliwości znaleziono też na szlaku do Sierakowa, chyba żółtym.

    0
    0
    Odpowiedz
  4. kropla

    Motyw z połączeniem studni i powiązaniem ich z bunkrami jest świetny. 🙂 Mapy podziemnych korytarzy ma leśniczy Sosna, którego ojciec, też leśniczy, wygrał je w karty od żołnierza pilnującego bunkrów w stanie wojennym. Krzysztof wie o istnieniu tych map i musi odnaleźć leśniczego Sosnę, który mieszka niedaleko szpitala.

    0
    0
    Odpowiedz
  5. Monika

    Ja bym chciała aby wpleciono w opowiadanie jakiś wątek romantyczny 🙂
    W końcu nasze Łomianki, aż namawiają do romantycznych spotkań. Kolacja przy świecach w Jazz Cafe, czy kawa w cukierni Sweet Home albo w „Kawa, Herbata” na Warszawskiej.

    Może faktycznie jakieś zupełnie przypadkowe spotkanie przyjezdnego ze znajomą z dawnych lat? Znajoma może trochę wiedzieć o …. i opowiedzieć co nieco przy kolacji.

    0
    0
    Odpowiedz
  6. Gas

    Świat jest mały, a Łomianki jeszcze mniejsze… 😉

    Tutejsi rodowici mieszkańcy to kopalnia wiedzy.

    Aby zdobyć więcej informacji o studniach i bunkrach, Bohater może trochę poszperać w zasobach Biblioteki Miejskiej.

    Znajdzie zapewne tak jakiś ślad prowadzący do archiwum parafialnego. 😉

    Od taka moja wizja.

    0
    0
    Odpowiedz
  7. wb.

    Ja bym proponował aby powieści nie zakotwiczać zbytnio w realiach, bo zaraz jeden taki rozgarnięty inaczej będzie krzyczał, że to „polityczne”. Taka uwaga ogólna.

    A szczególnie podoba mi się wątek powiązania studni z bunkrami w kontekście romantycznego spotkania 🙂
    Do interwencji Straży Miejskiej w Dziekanowie powinni dołączyć Strażacy z OSP, bo nie wygląda to na zwykłe zgłoszenie. Może być ciekawie.

    0
    0
    Odpowiedz
  8. Adam

    Przepraszam nie potrafię ładnie pisać, więc podrzucam pomysły:

    * * *

    Strażnicy miejscy pojechali na interwencje do Dziekanowa. Zlokalizowali studnię, ale jak się okazało faktycznie zgłaszająca kobieta się nie przesadzała. Smród nie z tej ziemi. Postanowili zawiadomić służby weterenaryjne. Jednak Ci mogą dopiero przyjechać następnego dnia.
    Następnego dnia w studni nic nie ma.

    * * *

    Artur następnego dnia poszedł jeszcze raz sprawdzić szczątki, które znalazła Luna. Mimo, że przecież dokładnie wiedział gdzie to było, nic nie znalazł.
    W miejscu, w którym jak pamięta były szczątki zauważył wypaloną ściółkę.

    * * *

    Krzysztof nocuje w Malwie. Tam napotyka dwie bliźniaczki. Blondynki, niemal albinoski. Dziwnie się zachowywały, robiły wszystko identycznie. Kopie.
    Przypadkiem usłyszał, że dziewczyny też nie są z Łomianek i też czegoś szukają w okolicach Dziekanowa.
    Zagaił rozmowę, ale bliźniaczki okazały się mało rozmowne i lekko speszone, wystraszone uciekły do swojego pokoju.

    0
    0
    Odpowiedz
  9. Italiano

    Do Chilina przychodzi jakiś facet, podobny trochę do Marlona Brando, około 50 lat. Siada przy barze. Zamawia czystą. Jeden strzał, drugi. Patrzy przed siebie, jednak zauważalnie wsłuchuje się w rozmowę przy „rudej”
    Po 15 minutach zostawia na barze 50 złotych i wychodzi mówiąc niedbale „Jest droga, co komuś zdaje się słuszna, lecz w końcu prowadzi do zguby.”

    0
    0
    Odpowiedz
  10. Dawid

    Tekst z Przypowieści Salomona

    0
    0
    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *