www.LOMIANKI.INFO – LOMIANKOWSKI INFORMATOR SPOŁECZNO-KULTURALNY

www.LOMIANKI.INFO
ŁOMIANKOWSKI INFORMATOR SPOŁECZNO-BIZNESOWY

Łomiankowska minipowieść – odc. 2

Przeczytaj DRUGI ODCINEK łomiankowskiej minipowieści i dopisz w komentarzach, lub wyślij na piszemy@lomianki.info swoje pomysły, ciąg dalszy historii!

Serdecznie dziękujemy za Wasze pomysły po opublikowaniu PIERWSZEGO ODCINKA. Czekamy na więcej!
Kontynuujcie wątki, twórzcie nowe. Decydujcie o dalszym ciągu wydarzeń.


***

– Rany, stary! Ale tu cuchnie!
– Od kilku dni już to czuć, wiesz, biegam tę trasę codziennie. Pewnie jakiś rozjechany pies. Albo inne zwierzę. Tak bywa, trącą autem i wrzucają byle gdzie, żeby na jezdni nie leżało. Jak nie sprzątną, zrobię inne kółko.
– A kto Ci przyjedzie sprzątnąć?
– No nie wiem, straż miejska, pożarna… Ktoś to powinien zgłosić.
– Ktoś?

***

Artur czuł ucisk w żołądku, gdy szedł z psem na spacer. Nie mógł uwolnić się od widoku poszarpanych zwierząt. Wychodząc z Luną, omijał to miejsce, ale i tak zabierał ze sobą duży kij, latarkę i straszaka. Dlaczego zachowuje się tak irracjonalnie? Dlaczego kawałek truchła napawa go takim lękiem? Żył w stresie od kilku miesięcy z powodu problemów, o których nie był w stanie powiedzieć Anecie, ale to nie miało nic wspólnego z tamtym spacerem.
– Cholera, schiza jakaś mnie bierze, poszarpana sarna i tyle! – mścił pod nosem. – Jesteś, do diaska, dorosłą, rozumną istotą, to żaden horror w realu, po prostu zwierzę!
– Halo! – Artur usłyszał nagle głos za sobą.
Zamarł. Bał się odwrócić. Luna zaczęła szczerzyć kły w kierunku tamtego człowieka.
– Niech pan uspokoi psa, chciałbym o coś zapytać.
Artur wciąż się nie odwracał.
– No niech pan uspokoi tego psa!
Głos był bardziej stanowczy, ale nie mocniejszy, to znaczy, że ten ktoś stał nadal tak samo daleko. Ściskając mocno kij, Artur powoli obrócił się i przeniósł wzrok na intruza.
– O, Artur! Cześć, to ja Krąż. Nie poznałem cię z tyłu w tym płaszczu i kapturze. Jejku, stary, jak ty wyglądasz… Źle się czujesz, czy co?
– Luna! Do nogi! – wycedził przez zęby Artur i pociągnął za smycz. W głowie czuł totalną pustkę, nie zadał sobie nawet pytania, dlaczego pies szczeka na kumpla, a znali się przecież od zawsze.
– Artur, źle się czujesz? – Krąż podszedł trochę bliżej, ale trzymał dystans, bo Luna mimo przywołania warczała cicho, siedząc obok nogi swojego pana. – Stary, powiedz coś, bo zacznę wierzyć w zoombie.
– Aaa nie, w zasadzie dobrze wszystko. Co tu robisz? Przecież nie masz psa.
– Twój za to jakiś ostry dziś. No Lunka, nie poznajesz mnie… – Krąż kucnął i wyciągnął rękę w stronę suki, ale Luna ostrzegawczo dała głos. – Widzę, że pani nie w humorze – powiedział, podnosząc się. – Masz może latarkę? Dziś biegaliśmy tu niedaleko z Bieniem i coś strasznie śmierdziało. Nie dawało mi to spokoju, więc przyszedłem zobaczyć. Wali strasznie, ale niewiele widzę, bo już zmierzcha. Nie pomyślałem, żeby zabrać swoją.
– Mam latarkę, ale właściwie to już powinienem wracać do domu… Aneta będzie się niecierpliwić…
– Hej, ale to niedaleko, nawet 5 minut wszystko nie potrwa. Chodź, obejrzysz. Może Luna coś wywącha.
Artur poczuł, jak dreszcz przechodzi przez jego ciało, ale mimo lęku, chciał zaspokoić swoją ciekawość. Wtedy też niewiele widział. Może się okaże, że to nic wielkiego i przestanie go prześladować ten widok. W końcu idą we dwóch. I z psem. Co się może stać? To tylko Dąbrowa. Mieszka tu od lat.

***

Była pewna, że ten facet, którego widziała zza okna samochodu, to Krzysztof. Nie widziała go od tamtych wakacji, kiedy przemierzali rowerem Kampinos. Ile to było lat temu? Chyba piętnaście? Zakochała się jak głupia gęś. On był starszy, mądry, wiedział tyle ciekawych rzeczy. Miała wrażenie, że oprowadzał ich po puszczy, jak po własnym domu. Tu było zrzutowisko, tu kryjówka partyzantów, tu coś tam jeszcze. Zresztą mało przywiązywała uwagi do tego, co mówił, byleby mówił… Miał aksamitny głos, od którego miękły nogi.

Co on tu robił? Nie wiedział przecież, że zamieszkała w okolicy. Że zamieszkali. Ona i jej mąż. Krzysztof nie wiedział właściwie nic o jej życiu. Nie mogła mieć pewności, czy w ogóle zapamiętał jej imię. Była epizodem z lasu. Namiętnością wśród jałowców. Dziś szlakami rowerowymi można podobno objechać puszczę w ciągu dwóch dni. Co my w niej właściwie robiliśmy przez tyle dni? Czasem wraca w jedno miejsce, niedaleko leśniczówki. Teraz nazywa się to Pod Starym Dębem. Tam właśnie…

Chrzęst klucza w zamku wyrwał ją ze świata wspomnień. W przedpokoju rozpoczęła się krzątanina. W końcu uchyliły się drzwi i Luna wpadła z impetem do salonu.

***

– Trzeba raport napisać z tej intenwencji w Dziekanowie.
Strażnik spojrzał na kolegę. Siedział cicho w kącie wtopiony w biurowe krzesło, jakby było bezpiecznym schronieniem.
– Nic nie będę pisał.
– Dawaj, napiszmy to i już. Przecież nie my będziemy to kontynuować. Nasza robota kończy się na tym raporcie. Ma to przejąć policja. Chłopaki z OSP mówili, że kroi się gruba sprawa. Szczątki poszły do ekspertyzy. Zamieszanie będzie, ale my wracamy już do normalnych zajęć.
– Ty napisz.
– No weź, tobie zawsze idzie to lepiej.
– Już nie.
– Ty! Coś tak się nabzdyczył? Nie, to nie. Napiszę sam. Bez łaski!
Strażnik usiadł przy komputerze i na monitorze powoli zaczęły się pojawiać czarne literki. W pokoju zapanowało milczenie, ciszę przerywało nerwowe tykanie zegara.
– Masz – człowiek wciśnięty z krzesło wyciągnął rękę do kolegi.
– Daj spokój, sam dokończę – odburknął funkcjonariusz.
– No masz, napisz, że znalazłem to na miejscu.
Strażnik odwrócił się i sięgnął po przedmiot, ukryty w dłoni kolegi. Okrągły medalion na łańcuszku. Jeszcze zabłocony, ale nie na tyle, by nie można było odczytać słów na nim wygrawerowanych.

„Jest droga, co komuś zdaje się słuszną, lecz w końcu prowadzi do zguby”.

KOMENTARZE UŻYTKOWNIKÓW LOMIANKI.INFO

Komentarze zamieszczane na portalu są opinią użytkowników.

9 komentarzy

  1. entomol

    Robi się ciekawie 🙂

    0
    0
    Odpowiedz
  2. komentarz

    No no. Miłość z dawnych czasów? A z drugiej strony… co oni tam znaleźli?

    0
    0
    Odpowiedz
  3. Fidget

    Powinniście napisać co jest w tym raporcie straży miejskiej, może to trochę wyjaśni sprawę. Ja proponowałbym połączyć tą sprawę z bunkrami atomowymi w Dąbrowie.

    Koniecznie z poprzednich komentarzy http://www.lomianki.info/document.php?did=3156 podobał mi się pomysł z dwiema albinoskami. One mogłyby być kimś z innego świata. Wpuśćcie trochę SF, jakiś element kosmiczny! Będzie jeszcze ciekawiej.

    0
    0
    Odpowiedz
  4. Max

    Poszło kolejne zgłoszenie do Straży Miejskiej. I znów ta sama niejasna sytuacja. Znów medalion – podobnie jak w Dziekanowie.

    Z tym medalionami na łańcuszku ktoś powinien się wybrać do Domu Emerytowanych Księży w Kiełpinie i tam popytać o te przedmioty. Czy sprawa nabierze nowego wymiaru?

    ps. popieram wprowadzenie do akcji „bliźniaczki albinoski”. Ich spotkanie z Krzysztofem w hotelu wydaje się bardzo intrygujące.

    0
    0
    Odpowiedz
  5. KK.

    Trochę siadło napięcie w drugim odcinku 🙁
    Ale nadal jestem ciekawy co będzie dalej. Czekam na bardziej dynamiczny rozwój wydarzeń.

    0
    0
    Odpowiedz
  6. kot w worku

    „Potop” czy „Ogniem i mieczem” też ukazywały się w odcinkach w krakowskiej gazecie Czas. Wprawdzie jakieś 130 lat temu, ale dlaczego nie korzystać z dobrych wzorców 🙂

    0
    0
    Odpowiedz
  7. NON.

    Sprawy zwierząt podjął lokalny weterynarz. Po badaniach okazało się, że nie zadane rany nie pochodzą od niczego czego matką jest planeta Ziemia.

    Amulet znaleziony w Dziekanowie okazał sie wykonany z jakiegoś dziwnego i niespotykanego stopu metali i datowany jest na kilka tysięcy lat p.n.e.

    Albinoski z Malwy były widziane przy Birakowie przy słupach energetycznych przewodzących prąd na drugą stronę Wisły.

    Rejon energetyczny w Legionowie rejestruje niepokojące skoki napięcia.

    0
    0
    Odpowiedz
  8. Wiolka

    Po tym jak Krzysztof spotykał się z Anetą wyjechał do Kosowa do amerykańskiej bazy Camp Bondsteel. Zajmował się tam opracowywaniem map na potrzeby misji pokojowej.

    Decyzja o wyjeździe zapadła po rozstaniu z Anetą, które wbrew pozorom dla niego było dość trudne.

    0
    0
    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *